Luksus, tylko, po co

Przeglądam najnowszy numer popularnego miesięcznika dla kobiet i co widzę? Wśród wielu interesujących z resztą artykułów, dostrzegam niezliczoną liczbę kartek wypełnionych reklamami największych projektantów mody.

O proszę kilka ciekawych torebek Louisa Vuittona, koszule McQueena, czy rokowe stylizacje Pinko.

Kartka za kartką przemieszana stylowym garniturem Deni Cler, płaszczem MaxMary czy włoskim Baldinini.

Intensywne kolory Marella oraz młodzieżowe tchnienie Pennyblack.

Zastanawiam się, po co to wszystko.

Owszem zachwycają, bo są naprawdę wyjątkowe, ale po spotkaniu się z ceną na metce w sklepie, jesteśmy nią bardziej zszokowani niż pięknem owej kolekcji.

Dla przeciętnego człowieka perspektywa wydania jednomiesięcznej pensji na ekskluzywną sukienkę, nie jest marzeniem tylko czymś totalnie nie do przyjęcia.

Zachwycamy się nimi, a tak robimy zakupy w tańszych sklepach.

Nie znajdę chyba odpowiedzi na to pytanie, bo skoro są nie osiągalne, to może mają po prostu cieszyć nasze oko i pięknie prezentować się na modelkach i celebrytach.